Cztery Żywioły Tom 3. Lampiony
(2) Sprawdź recenzje

Cztery Żywioły Tom 3. Lampiony

Liczba stron: 640
Wydawca: Muza
ISBN: 9788328703834
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 13.6x20.4
Czas wysyłki: 24h
29,10 zł
41,90 zł
31% rabatu
Opis:

Trzecia z serii czterech książek o utalentowanej profilerce Saszy Załuskiej. Kolejne portrety psychologiczne zbrodniarzy krok po kroku prowadzą ją do odkrycia mrocznej tajemnicy z własnej przeszłości.

Hipnotyzująca Łódź, tajemnicze miasto, które nikomu, kto choć raz się w nim znalazł, nie da już o sobie zapomnieć. I Sasza Załuska, która będzie musiała stawić czoła szalonemu podpalaczowi.

"Lampiony" – kolejna po "Pochłaniaczu" i "Okularniku" część bestsellerowej serii "Cztery żywioły" Saszy Załuskiej.

Recenzje:
autor: Dominika Róg-Górecka z http://przepisynawidelcu.blogspot.com/
Kocham cegłę! Uwielbiam mury, kamienne drogi, tajemnicze przejścia i budynki z ubiegłego wieku. Poprzemysłowe gmachy i wyjątkowy klimat Łodzi, sprawiają, że nie wyobrażam sobie życia w innym mieście. Z każdym dniem odkrywam ją na nowo, z każdym spacerem widzę więcej. Właśnie dlatego, kiedy tylko dowiedziałam się, że najnowsza powieść Katarzyny Bondy rozgrywa się w Łodzi, koniecznie musiałam ją mieć. Jednak czy zapłonęłam miłością do regionalnego kryminału? Lampiony to już trzeci tom losów Saszy. Tym razem słynna profilerka trafia do Łodzi, w której ma pomóc w uchwyceniu sprawcy tajemniczych pożarów i wybuchów. Sprawa nie należy do najprostszych. Tym razem nie brakuje śladów, prawdziwą zmorą jest ich zatrzęsienie. A do tego życie osobiste Saszy powoli popada w ruinę. Czy profilerka jest w stanie odłożyć wszystko na bok i... zrozumieć Łódź? Bo tylko w ten sposób zdoła rozgryźć zagadkę tak bardzo związaną z miastem, jak żadna wcześniej. Muszę przyznać, że ta książka okazała się dla mnie sporym wyzwaniem. To nie była łatwa przygoda, to nie był lekki kryminał do poduszki. Powieść z jednej strony intrygowała mnie, z drugiej męczyła. Nie zawsze przykuwała całą moją uwagę, a jednocześnie wystawiała na próbę całą moją koncentrację. Na początku koniecznie muszę zaznaczyć, że nie jest to typowy kryminał. Nie mamy głównego wątku sprawcy i ścigających go policjantów. Bardzo dużo faktów poznajemy już na samym początku, a czytelnik nie skupia się na uchwyceniu tego, kto jest winny. Tak naprawdę bardzo ciężko wyłapać, a następnie utrzymać uwagę na głównym wątku. Wszystko dlatego, że tematów i problemów pobocznych jest tak wiele, że można by było obdzielić nimi kilka książek. Nie ma bohaterów, którzy pojawiają się anonimowo. Każda postać, która występuje w fabule, chociażby była nieistotna, zyskuje swoje pięć minut. Jest między nimi co prawda gęsta sieć powiązań, jednak jej zawiłość bywa męcząca. Głównie dlatego, że nie sposób wszystkiego zapamiętać, zaważyć czy wychwycić. A fakt, że na trzy setnej stronie, wciąż są wprowadzane nowe postaci, jest już moim zdaniem zbytkiem. Po co to wszystko? Przecież nie dla fabuły. Sam fakt, że jedna z bohaterek poznaje osobę, o której ktoś później wspomni w paru słowach, nie jest dobrym uzasadnieniem całej sceny. Chyba, że chodzi o miejsce. Tło wydarzeń w tym wszystkim odgrywa większą rolę niż aktorzy. Katarzyna Bonda wielokrotnie podkreślała, jak istotne dla jej fabuły okazało się miasto. Całkowicie podzielam jej miłość, ale... zupełnie nie wyczuwam w powieści. Więcej w niej przesądów i stereotypów niż rzetelnych faktów. Tak wiem, nie jest to przewodnik ani tym bardziej historia autentyczna, ale jednak... chwilowe zachwyty nad wyglądem kamienic i pochwały ku czci mieszańców nie zmieniają faktu, że autorka wciąż potwierdza stereotyp „miasta meneli”. Czasami łapałam się za głowę czytając o tej liczbie nieprawości i okropieństw. Sama mieszkam w centrum, chodzę opisywanymi ulicami, a jednak nie obserwuję tylu pijaków czy innych podejrzanych typków. Również gwara średnio do mnie przemówiła. Niestety, była mocno na siłę. Nie ma co ukrywać, my nie mamy aż tylu regionalizmów. Kilka mi znanych nie pojawiło się w książce, za to sporo innych widziałam pierwszy raz w życiu. Dzieckiem nie jestem, parę placówek edukacyjnych skończyłam i rozmawiałam z wieloma ludźmi, a jednak... nigdy nie słyszałam określenia „bałuciarz”. Sens wychwytuje, ale kto tak mówi? Wisienką na torcie i miłym dodatkiem były za to opisy miejsc, które znam. Tło wydarzeń to dla mnie najbliższa okolica, dlatego nie raz z uśmiechem czytałam o Manufakturze, ul. Piotrkowskiej czy Centrum Porozumień. Nie ma co się jednak łudzić. Zakres terytorialny to jednak głównie dwie dzielnice, a te mniej charakterystyczne nie zostały w powieści nawet wspomniane. I jeszcze raz zaznaczę, że wiem, że to nie dokument. Jednak gdy miasto jest aż tak istotnym bohaterem, jego tendencyjne przedstawienie budzi pewne opory. Ciekawym wątkiem pobocznym jest życie osobiste profilerki. Sasza nie jest typową kobietą, nie tworzy klasycznego związku, a już tym bardziej rodziny. A jednak ma dziecko i jakoś musi znaleźć dla niego miejsce w swoim życiu. I to chyba najbardziej zaintrygowało mnie w powieści. Nietypowe w kryminalne, prawda? I paradoksalnie, sam udział Saszy w aferze przestępczej wydał mi się mniej istotny. Coś tam robiła, przesłuchiwała, typowała, a nawet brała udział w jakiejś tajnej (również dla mnie) akcji. A mimo to, mnie bardziej interesowała Karolinka tęskniąca za mamą. W fabule dzieje się tak wiele, że nie sposób spamiętać wszystkiego. Nie raz musiałam się cofać i szukać wcześniejszych scen, by zrozumieć akcje. Lampiony to pod względem historii powieść ogromna, wielowątkowa, bardziej obyczajowa niż kryminalna. To opowieść o ludziach, którzy tak nieudolnie szukają szczęścia, jak miasto sławy. I jeśli dalej będą szli tą stroną, mogą się sparzyć, a nawet... spłonąć. Niczym noworoczne lampiony, zbudowane z marzeń i płonnych nadziei.
autor: Thievingbooks
Miejscem akcji jest Łódź z całym swoim dobrobytem. Właściwie im dalej w fabułę tym większe zaczęłam odnosić wrażenie, że miasto zmieniało się w głównego bohatera powieści. Autorka prowadziła mnie przez cała masę nieznanych zakamarków, przez rzadziej uczęszczane ulice i zaglądała do domów, w których dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Jednocześnie nie zapomniała przy tym o atrakcjach Łodzi i wszystkich jego charakterystycznych punktach. Krok po kroku autorka zaznajomiła mnie z miastem, które kiedyś wydawało mi się obce, ale po lekturze tej powieści zdobyło moją sympatię. To wielki plus tej historii, bo na podstawie bardzo subtelnego, niemal niezauważalnego motywu drogi zwiedziłam jeden z zakamarków Polski w całkiem smacznym stylu i nie pozostaje mi napisać ni innego, jak - poproszę więcej! Twórczość Bondy jak dla mnie ma swoje plusy i minusy. Przyznaję, że nie jestem zagorzałą fanką autorki, ale nie rezygnuję też z jej powieści. Bardziej trzymam się na uboczu i obserwuję rozwój wydarzeń jako mniej zaangażowany czytelnik, jednak poznałam wszystkie trzy powieści z serii Czterech Żywiołów. Może Was zaskoczę, ale dla mnie autorka kreuje zbyt oczywisty świat ludzkich problemów, bardzo dobitny i intensywny, ale z kolei przy całej tej otoczce główny wątek kryminalny jest jakby zapomniany i spłaszczony. Doceniam oczywiście wszystkie te elementy specjalistycznych opisów, które pozwalają laikowi zrozumieć kryminalny świat, ale przy tak wielkich powieściach chciałabym czegoś więcej. Może szybszej akcji, mocniejszego tempa, przyspieszonego bicia serca i zaskakujących scen - w "Lampionach" tego nie ma, jest za to znany już w książkach autorki spokojny styl i płynność rozgrywanych wydarzeń. Wspomniałam już, że kreacja bohaterów to kolejny z pozytywnych aspektów tej powieści i muszę przyznać, że to właśnie ciągnie mnie do książek Bondy - ten oczywisty opis ludzkiej mentalności, ich mocnych i słabych stron, zawiłości, szczerości, niepohamowanych wypowiedzi i niedomówień. Autorka rewelacyjnie potrafi uchwycić ludzką naturę w całej jej prostocie a przy tym zupełnie nieoczywistym wydźwięku. Na przykładzie Saszy pokazała, że kobieta ma swoją siłę i temperament, ale pozwala też na moment przygnieść się przeszłości. Podobnie jest z pozostałymi bohaterami - tymi drugoplanowymi czy zupełnie pobocznymi. Miałam wrażenie, że każdy doskonale wiedział jaką rolę odgrywa w rozgrywanej scenie i wie co, kiedy i jak powiedzieć, żeby nie odstawać od reszty. "Lampiony" to przede wszystkim kontynuacja dla fanów autorki. Chociaż można wychwycić niedociągnięcia czy subtelne minusy, nie mogę też napisać, że to zła powieść. Katarzyna Bonda w trzecim tomie serii przeszła raczej na powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym, nie utrzymując już swojej powieści w ramach rasowego kryminału, ale to dobrze rozłożyło się na - nie ma co ukrywać - wielu stronach. Nie czuję się rozczarowana i cieszę się, że kolejny tom już za mną. Pozostaje mi czekać na finał. A Wy, skusicie się?

Napisz recenzję i oceń produkt:

Oceń produkt:
Autor:*
Email:*
Recenzja: **



Przepisz kod z obrazka

W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
* pole wymagane, ** minimum 50 znaków
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
x
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka