Urok Grace'ów
(2) Sprawdź recenzje

Urok Grace'ów

Liczba stron: 408
Wydawca: Feeria
ISBN: 9788372296733
Oprawa: Miękka
Format: 14.5x20.5cm
Czas wysyłki: 24h
25,98 zł
37,90 zł
31% rabatu
Opis:
„Widziałam, że nic i nikt nie stanie między Grace’ami. Głupotą byłoby próbować.” Pierwsza reguła w świecie magii Grace’ów mówi: jeśli bardzo, ale to bardzo czegoś pragniesz, to się wydarzy. Nieważne, za jaką cenę. W tym liceum rządzi rodzeństwo Grace’ów: Summer, Thalia i Fenrin. Między nimi a resztą świata istnieje nieprzekraczalny dystans; krążą plotki, że znają się na czarach. Cała szkoła desperacko pragnie znaleźć się w orbicie zainteresowań tej trójki, ale niewielu dostępuje tego zaszczytu, a jeśli już, to na krótko. River, nowa, samotna dziewczyna, także marzy o tym, by Grace’owie ją zauważyli. Nieokiełznana natura i tajemnicza aura rodzeństwa przyciągają ją jak magnes. Ona również chciałaby stać się częścią tej magii. Nikt się nie domyśla, że River także skrywa mroczny sekret. Co powstanie w wyniku połączenia takich osobowości… i mocy? I jak niszczycielskie się okaże? O tej historii wkrótce będą mówić wszyscy!
Recenzje:
autor: niekulturalnie.pl
Myśleliście, że nic nie może być napisane gorzej od Pięćdziesięciu twarzy Greya? Może. Urok Grace'ów zaintrygował mnie urokliwą okładką i pozornym podobieństwem do popularnego Zmierzchu. Jako że swego czasu opowieść o skrajnie fajtłapowatej Belli i błyszczącym Edwardzie bardzo mi się podobała, nie mogłam przejść obojętnie obok książki Laure Eve. Oczywiście byłam absolutnie świadoma tego, że Urok Grace'ów nie będzie zbyt oryginalną historią i rzeczywiście tak było, aczkolwiek w życiu nie pomyślałabym, że ktoś zechce wydać tak słabo napisaną książkę. Żeby było jasne - sama piszę kulawo i jestem tego świadoma, ale to, co działo się w tej książce, przechodzi moje najśmielsze wyobrażenia. Przez całą lekturę nie mogłam pozbyć się wrażenia, że autorka dopadła Słownik wyrazów trudnych i kłopotliwych i na chybił trafił wplatała kolejne pozycje do swojej powieści. Kto by się przejmował tym, że usilnie poetyckie wyrażenia przeplatane są z wprost prostackimi sformułowaniami, prawda? To kolejny punkt na mojej długiej liście zarzutów. Czynienie z absurdalnie idiotycznych przemyśleń pozornie głębokich refleksji. Na pewno to znacie: "- Napiszmy coś poetyckiego! - Ale Bożena, to jest książka o przygotowaniu jajecznicy z cebulą. - To co?!" Jak pomyślała, tak zrobiła. Właśnie tak to wygląda w przypadku Uroku Grace'ów. Pierwsze, co rzuca się po otwarciu tej książki to zatrzęsienie przecinków. Autorka uraczyła nas kosmicznie złożonymi zdaniami, w których wtrącenie we wtrąceniu spotyka się z kolejnym wtrąceniem, a koniec końców nic z tego nie wynika. Jakby Laure Eve nie mogła się zdecydować, o czym powiedzieć nam na początku, więc dowaliła nam wszystkim naraz. Najśmieszniejsze jest to, że z takich zdań można byłoby śmiało wyrzucić połowę wyrażeń i ich sens nie zmieniłby się nawet o jotę. Do tego błędy logiczne. Przykład? Główna bohaterka wchodzi do kuchni, w której zażartą dyskusję toczy rodzinka Grace'ów. Wyraźnie zostaje powiedziane, że tyłem do niej siedzą rodzice nastolatków (nie zauważyli jej), po czym za chwilę River zauważa, że Esther piorunuje wzrokiem Fena. Jak? Ma zdolność patrzenia ludziom przez głowę? Całe szczęście, że każda kolejna strona zapełniona jest ociupinkę mniej parszywie. W połowie nie chciałam już wydłubać sobie oczu wykałaczką, więc to spory postęp. Jeżeli chodzi o bohaterów, to według mnie każdy z nich powinien iść na przymusowe leczenie. I to długie. Oni wszyscy mają kompletnie nie po kolei w głowach. Główna bohaterka ma na imię River - jak rzeka - bezdenna rzeka głupoty. Ma chorobliwą obsesję na punkcie Grace'ów i swojej niezamożności. Wciąż czytamy o tym, jak to ona nie ma w życiu źle, jak na obiad w szkole musi jeść tosty z serem i fasolką, nie może kupić sobie nic w szkolnej stołówce i inne tego typu dyrdymały. Nie, River wcale nie jest skrajną nędzarką, może nie ma miliona dolarów na każdą pierdołkę jak Grace'owie, ale nie chodzi głodna ani naga. Matka pracuje i robi, co może. Szczęście w nieszczęściu, że dziewczę dorabia sobie weekendowymi fuchami, przez co ma kasę na własne wydatki. Mówiłam już, że River to nie jest jej prawdziwe imię? O tak, bo nasza księżniczka zmieniła je sobie, bo "stare do niej nie pasowało". Co na to rówieśnicy? Oczywiście nie śmiali się, tylko podziwiali i bez problemu zwracali się do niej tak, jak sobie tego życzyła. Widzicie, a podobno 15,16- latki są nietolerancyjne. Sami Grace'owie ukazani są jako ucieleśnienie boskości. Wszystko im wolno, wszyscy ich podziwiają, wszyscy się ich boją, a jednocześnie ciągną do nich jak muchy do śmierdzącego placka. Cała trójka (plus nijacy rodzice) nie różni się od siebie praktycznie niczym. Wciąż mówi się o tym, jaka to Summer nie jest butna, jaki to Fen pies na baby i outsider, jaka to Thalia nie jest stateczna, mądra i w ogóle, a koniec końców wszyscy robią to samo i zachowują się prawie identycznie. Do tego autorka na siłę (jak wszystko) starała się, by wykreowani bohaterowie byli jacyś, co skutkowało tym, że stali się nienaturalni niczym drewniane kukiełki. Jeżeli chodzi o te podobieństwa do Zmierzchu, to o dziwo jest ich niewiele, nie licząc pierwszych 100 (?) stron. Laure Eve bazowała na motywie przewodnim z powieści Stephenie Meyer, gdzie to do miasta rządzonego przez cudowną rodzinkę, wprowadza się cicha dziewczyna. Oczywiście jest "szaleńczo zakochana" w przystojniaku, którego nigdy mieć nie będzie i w zasadzie na tym kończą się podobieństwa, a i Grace'owie to nie ród starych wampirów, tylko potężnych (albo i nie) czarowników. Od tego momentu jest dosyć oryginalnie, choć większość tej historii sprowadza się do schematu: wino - impreza - wino - wóda - wino - trochę magii - wino - wino - impreza - magia - moment, w którym wszystko się chrzani - brak wina Przypomnę tylko, że główna bohaterka ma 15 lat. Żeby nie było, że książka ma tylko wady - nie, bo w takim przypadku pewnie zeszłabym na zawał, a jakimś cudem ją ukończyłam. Powieść tę czyta się naprawdę szybko, w pewnym momencie historia staje się całkiem interesująca. Eve znowu poszła w przesadę i cała ta historia jest cholernie przejaskrawiona, ale mimo wszystko jest w niej coś, co pociąga czytelnika. Myślę, że można zaliczyć to do masochistycznego "guilty pleasure" o ile na początku nie zabije was styl autorki. Gdyby nie była to książka do zaopiniowania - rzuciłabym ją do kosza po 30 stronach, bo właśnie w tym momencie miałam jej serdecznie dosyć. Zestresowana poszłam zagrać w jakąś durną gierkę na facebooku, która polega na łączeniu puddingów - gdyby nie ta chwila odmóżdżenia, chyba nie dałabym rady kontynuować tej lektury. Książka jest też dość klimatyczna. Podczas lektury towarzyszy nam aura tajemniczości i magii, co w jakimś stopniu ratowało tę powieść. Czy polecam? No cóż, chyba już się zorientowaliście, że nie. Absolutnie, choć myślę, że jeżeli wyłączyć podczas czytania mózg, to może się to nawet podobać. Szkoda, że przez pierwsze 100-150 stron autorka poddała mnie takim torturom i tak okrutnej próbie wytrzymałościowej. Oczywiście na pewno znajdzie się grupa osób, którym spodoba się ta książka :). Opinia pochodzi z bloga: niekulturalnie.pl
autor: Jabluszkooo
,,Urok Grace'ów'' to książka, którą czytało mi się w dziwny sposób naturalnie i płynie, tak jakbym oglądała to wszystko w jakimś serialu czy filmie. Jakbym sama była tego częścią. Nie powiem jednak, że mimo to miała tylko same plusy, bo tak nie było. Nie potrafię dokładnie powiedzieć co mi się spodobało. Za to z precyzją mogę powiedzieć co mi się NIE spodobało. Najbardziej chyba irytowała mnie trochę oś czasu, która była nieco dziwna. Nie czułam się jakbym przeczytała jedną książkę, a kilkadziesiąt. I sama nie wiem dlaczego, bo niby dużo się działo, ale jak bym miała określić pod względem akcji i zaskoczeń, to wyszłoby, że wcale tak dużo ich nie było. Sama nie wiem czemu miałam takie odczucia. Co do bohaterów, to też niezbyt przypadli mi do gustu. W jednej chwili darzyłam ich sympatią, a w drugiej miałam ochotę ich rozszarpać. Nie potrafię jednoznacznie ocenić tej książki, była naprawdę dziwnaaa. Nie potrafię też dać jej jakieś słabej oceny, bo w ogólnym rozrachunku wypadła naprawdę dobrze. Czekam na dalsze części, które zamierzam przeczytać, mam nadzieję, że w nich autorka trochę podciągnie się w górę, bo po tej części mam wrażenie, że chciała napisać coś powalającego, ale nieco sama się w tym wszystkim pogubiła. Fragment tekstu pochodzi z mojego bloga, po ciąg dalszy zapraszam tutaj: https://jabluszkooo.blogspot.com/2017/07/96-laure-eve-urok-graceow.html

Napisz recenzję i oceń produkt:

Oceń produkt:
Autor:*
Email:*
Recenzja: **
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
* pole wymagane, ** minimum 50 znaków
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
x
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka